660 kilometrów i prawie 20 milionów złotych dla chorych dzieci

Zmęczony, ale uśmiechnięty. Tak wyglądał Piotr Hancke, znany milionom internautów jako Łatwogang, gdy po ponad 52 godzinach jazdy rowerem dotarł z Zakopanego do Gdańska przejeżdżając też przez teren Kociewia. Na całej trasie, a głównie na Kociewiu i mecie czekały na Piotrka tłumy fanów, oklaski i ogromne emocje. Efektem akcji jest zebranie ponad 19,8 mln zł na leczenie dzieci chorujących na dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD).
Wyprawa rozpoczęła się w piątek w Zakopanem. Influencer od początku podkreślał, że nie chodzi wyłącznie o sportowe wyzwanie. Każdy kilometr miał przybliżać do celu, którym było ratowanie zdrowia i życia dzieci potrzebujących kosztownej terapii genowej.
Internauci mogli śledzić trasę na żywo. Kamery pokazywały zarówno momenty euforii, jak i wyczerpania. Towarzyszący Łatwogangowi rowerzyści oraz ekipa techniczna wspierali go podczas wielogodzinnej jazdy przez kolejne miejscowości.
Już w niedzielę w godzinach rannych w Toruniu udało się zebrać wymaganą na leczenie Maksa kwotę 12 mln zł. Łotwogang nie zakończył jednak swojej jazdy i rozpoczął kolejną zbiórkę 3,5 mln zł dla Adasia.
Gdy Łatwogang wjechał na Kociewie było już późne popołudnie. Praktycznie na całej trasie witały go tłumu mieszkańców. Ludzie czekali na niego praktycznie wszędzie. Oblegane były parkingi dla podróżnych, przystanki autobusowe, ludzie wychodzili przed swoje domy, niektórzy zatrzymywali się wprost na pasach awaryjnych.
Nomen omen 3,5 mln zł dla Adasia udało się zebrać jak Łatwogang był na wysokości Piaseczna, gdzie znajduje się Sanktuarium Maryjne, w którym według zapisów miały miejsce liczne uzdrowienia z chorób. Łatwogang nie zastanawiał się długo i otworzył kolejną zbiórkę dla Wojtusia.
Piotrek był na tym etapie trasy już bardzo zmęczony i zatrzymał się na odpoczynek w Gniewie, gdzie otoczył go tłum mieszkańców i fanów.
Po drodze do Gdańska był na Kociewiu jeszcze Tczew i szereg miejscowości Gminy Tczew. Wszędzie ekipa Łatwoganga była eskortowana przez lokalną policje i jednostki OSP.
Po przyjeździe do Gdańska Hancke zszedł z roweru i od razu skierował słowa wdzięczności do wszystkich zaangażowanych w akcję.
- Mamy to! Jesteście niesamowici – mówił wzruszony do zgromadzonych.
Wśród obecnych byli także mali bohaterowie zbiórki Maks i Adaś. To właśnie dla nich prowadzono internetowe akcje wsparcia. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu darczyńców udało się zebrać ponad 12 mln zł dla Maksa oraz 3,5 mln zł dla Adasia. W kolejnych godzinach rozpoczęto pomoc dla 2-letniego Wojtusia.
Ogromne zainteresowanie akcją po raz kolejny pokazało siłę internetowych społeczności. Tysiące osób wspierało zbiórkę nie tylko wpłatami, ale również samym oglądaniem transmisji, która była objęta monetyzacją reklamową.
Łatwogang przyznał jednak, że sukces akcji skłonił go również do trudnych refleksji. W opublikowanym po zakończeniu wyprawy nagraniu mówił, że każdego dnia zgłaszają się do niego rodzice kolejnych dzieci cierpiących na DMD.
- Niezależnie od wszystkiego nie uda nam się zebrać tych pieniędzy dla wszystkich dzieci. Odezwało się do nas mnóstwo dzieciaków, które również chorują na DMD i potrzeba nam na ich leczenie kosmicznych ilości pieniędzy, których nie ma szans, żebyśmy jako społeczeństwo zebrali w tym momencie. Niezależnie jak bardzo byśmy chcieli, nie damy rady – zauważył Łatwogang.
Influencer zwrócił uwagę, że leczenie pozostaje poza zasięgiem większości rodzin, ponieważ koszty terapii liczone są w milionach złotych. Jego zdaniem potrzebne są rozwiązania systemowe.
Piotrek Hancke zaapelował do polityków o współpracę ponad podziałami. Wskazał, że zarówno prezydent, jak i rząd mogliby wspólnie podjąć działania zmierzające do poprawy dostępności leczenia i obniżenia kosztów terapii.
- Prezydent wraz z rządem mogliby uratować te dzieciaki. Może jest możliwość, aby prezydent z rządem połączyli siły. Wiem, że na co dzień jesteśmy w jakichś podziałach, takie jest życie, rozumiem, ale jestem pewien, że cały rząd i prezydent, wszyscy jesteśmy zgodni, że chcielibyśmy, aby te dzieciaki mogły przeżyć życie i być zdrowe – powiedział.
Choć emocje po zakończeniu wyprawy wciąż są ogromne, sam influencer podkreśla, że najważniejsze jest to, aby o problemie dzieci z DMD mówiło się jak najgłośniej. Internetowa akcja pokazała bowiem, że tysiące ludzi są gotowe pomagać, gdy widzą konkretny cel i prawdziwe historie.
Piotr Pielecki – Kociewski
FOTO: Gmina Tczew
660 kilometrów emocji i prawie 20 milionów złotych dla chorych dzieci
Zmęczony, ale uśmiechnięty. Tak wyglądał Piotr Hancke, znany milionom internautów jako Łatwogang, gdy po ponad 52 godzinach jazdy rowerem dotarł z Zakopanego do Gdańska przejeżdżając też przez teren Kociewia. Na całej trasie, a głównie na Kociewiu i mecie czekały na Piotrka tłumy fanów, oklaski i ogromne emocje. Efektem akcji jest zebranie ponad 19,8 mln zł na leczenie dzieci chorujących na dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD).
Wyprawa rozpoczęła się w piątek w Zakopanem. Influencer od początku podkreślał, że nie chodzi wyłącznie o sportowe wyzwanie. Każdy kilometr miał przybliżać do celu, którym było ratowanie zdrowia i życia dzieci potrzebujących kosztownej terapii genowej.
Internauci mogli śledzić trasę na żywo. Kamery pokazywały zarówno momenty euforii, jak i wyczerpania. Towarzyszący Łatwogangowi rowerzyści oraz ekipa techniczna wspierali go podczas wielogodzinnej jazdy przez kolejne miejscowości.
Już w niedzielę w godzinach rannych w Toruniu udało się zebrać wymaganą na leczenie Maksa kwotę 12 mln zł. Łotwogang nie zakończył jednak swojej jazdy i rozpoczął kolejną zbiórkę 3,5 mln zł dla Adasia.
Gdy Łatwogang wjechał na Kociewie było już późne popołudnie. Praktycznie na całej trasie witały go tłumu mieszkańców. Ludzie czekali na niego praktycznie wszędzie. Oblegane były parkingi dla podróżnych, przystanki autobusowe, ludzie wychodzili przed swoje domy, niektórzy zatrzymywali się wprost na pasach awaryjnych.
Nomen omen 3,5 mln zł dla Adasia udało się zebrać jak Łatwogang był na wysokości Piaseczna, gdzie znajduje się Sanktuarium Maryjne, w którym według zapisów miały miejsce liczne uzdrowienia z chorób. Łatwogang nie zastanawiał się długo i otworzył kolejną zbiórkę dla Wojtusia.
Piotrek był na tym etapie trasy już bardzo zmęczony i zatrzymał się na odpoczynek w Gniewie, gdzie otoczył go tłum mieszkańców i fanów.
Po drodze do Gdańska był na Kociewiu jeszcze Tczew i szereg miejscowości Gminy Tczew. Wszędzie ekipa Łatwoganga była eskortowana przez lokalną policje i jednostki OSP.
Po przyjeździe do Gdańska Hancke zszedł z roweru i od razu skierował słowa wdzięczności do wszystkich zaangażowanych w akcję.
- Mamy to! Jesteście niesamowici – mówił wzruszony do zgromadzonych.
Wśród obecnych byli także mali bohaterowie zbiórki Maks i Adaś. To właśnie dla nich prowadzono internetowe akcje wsparcia. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu darczyńców udało się zebrać ponad 12 mln zł dla Maksa oraz 3,5 mln zł dla Adasia. W kolejnych godzinach rozpoczęto pomoc dla 2-letniego Wojtusia.
Ogromne zainteresowanie akcją po raz kolejny pokazało siłę internetowych społeczności. Tysiące osób wspierało zbiórkę nie tylko wpłatami, ale również samym oglądaniem transmisji, która była objęta monetyzacją reklamową.
Łatwogang przyznał jednak, że sukces akcji skłonił go również do trudnych refleksji. W opublikowanym po zakończeniu wyprawy nagraniu mówił, że każdego dnia zgłaszają się do niego rodzice kolejnych dzieci cierpiących na DMD.
- Niezależnie od wszystkiego nie uda nam się zebrać tych pieniędzy dla wszystkich dzieci. Odezwało się do nas mnóstwo dzieciaków, które również chorują na DMD i potrzeba nam na ich leczenie kosmicznych ilości pieniędzy, których nie ma szans, żebyśmy jako społeczeństwo zebrali w tym momencie. Niezależnie jak bardzo byśmy chcieli, nie damy rady – zauważył Łatwogang.
Influencer zwrócił uwagę, że leczenie pozostaje poza zasięgiem większości rodzin, ponieważ koszty terapii liczone są w milionach złotych. Jego zdaniem potrzebne są rozwiązania systemowe.
Piotrek Hancke zaapelował do polityków o współpracę ponad podziałami. Wskazał, że zarówno prezydent, jak i rząd mogliby wspólnie podjąć działania zmierzające do poprawy dostępności leczenia i obniżenia kosztów terapii.
- Prezydent wraz z rządem mogliby uratować te dzieciaki. Może jest możliwość, aby prezydent z rządem połączyli siły. Wiem, że na co dzień jesteśmy w jakichś podziałach, takie jest życie, rozumiem, ale jestem pewien, że cały rząd i prezydent, wszyscy jesteśmy zgodni, że chcielibyśmy, aby te dzieciaki mogły przeżyć życie i być zdrowe – powiedział.
Choć emocje po zakończeniu wyprawy wciąż są ogromne, sam influencer podkreśla, że najważniejsze jest to, aby o problemie dzieci z DMD mówiło się jak najgłośniej. Internetowa akcja pokazała bowiem, że tysiące ludzi są gotowe pomagać, gdy widzą konkretny cel i prawdziwe historie.
Piotr Pielecki – Kociewski
FOTO: Gmina Tczew



