: „Nasz Starogard” wchodzi w fazę turbulencji. A pasażerowie dopiero zaczynają się budzić

W Starogardzie polityka zawsze była trochę jak rodzinny obiad: wszyscy się znają, wszyscy mają swoje historie, a najciekawsze rzeczy dzieją się nie przy stole, tylko w kuchni. I właśnie tam, w tej politycznej kuchni, coś ostatnio zaczęło przypalać się na patelni.
Stowarzyszenie „Nasz Starogard”, przez lata dumny szyld lokalnej niezależności, dziś wygląda jak drużyna, która wyszła na boisko, ale zapomniała, w którą stronę gra. A kibice patrzą i pytają: „To jeszcze mecz, czy już dogrywka o przetrwanie?”
Kamysz wychodzi z szatni. Reszta patrzy po sobie
Rezygnacja Krzysztofa Kamysza była jak trzask drzwi w pustym korytarzu. Niby wiadomo, że ktoś wyszedł, ale echo niesie się długo. I im dłużej się niesie, tym bardziej widać, że to nie był zwykły gest. To był sygnał.
Bo jeśli ktoś odchodzi z miejsca, które miało być politycznym domem, to znaczy, że albo dom się sypie, albo ktoś przestał czuć się w nim u siebie. W obu przypadkach nie wróży to dobrze.
W Radzie Powiatu - operacja „rozmycie tożsamości”
Włączenie radnych „Naszego Starogardu” do Stowarzyszenia Kociewskiego to ruch, który można porównać do wrzucenia białej koszulki do prania z czerwonym swetrem. Niby wszystko działa, niby pralka chodzi, ale efekt końcowy jest… różowy.
Mandaty zostały. Logo zniknęło. Samodzielność wyparowała.
Najwięksi wygrani? Ci, którzy od początku wiedzieli, że polityka to gra zespołowa, a nie solówki. Koalicja Obywatelska i Stowarzyszenie Kociewskie mogą dziś spokojnie dolać sobie kawy i powiedzieć: „No, nieźle to wyszło”.
Kryzys przywództwa, czyli statek bez kapitana
Do tego wszystkiego dochodzi poważny problem zdrowotny jednego z kluczowych liderów. W polityce lokalnej to nie jest drobiazg. To jak wyjęcie silnika z samochodu i udawanie, że „jakoś to pojedzie”.
Nie pojedzie.
A gdy brakuje kapitana, zawsze znajdzie się ktoś, kto zaczyna sprawdzać jak wygląda ster. Czasem może być to ktoś, który nigdy wcześniej nie widział steru na oczy, ale za to z zapałem godnym pierwszego oficera na łodzi podwodnej naciska wszystkie guziki naraz, licząc, że któryś z nich uruchomi peryskop.
Nowy projekt polityczny? W Starogardzie plotki mają krótkie nogi, ale szybkie tempo
W kuluarach mówi się o nowym stowarzyszeniu. O nowej ekipie. O nowej twarzy. I o tym, że Kamysz mógłby być jej liderem.
Jeśli to prawda, to „Nasz Starogard” ma problem większy niż wszystkie dotychczasowe razem wzięte. Bo najtrudniej walczy się nie z przeciwnikiem z zewnątrz, ale z kimś, kto zna wszystkie twoje słabości od środka.
Stankowiak - prezydent z przewagą instytucjonalną, ale bez przewagi psychologicznej
Janusz Stankowiak nadal ma urząd, doświadczenie i rozpoznawalność. Ale polityka to nie tylko urząd. To ludzie. A ludzie zaczynają odpływać.
Problem w tym, że polityka to nie łódź podwodna, tu nie wystarczy zanurkować, żeby przeczekać burzę. A jeśli za sterem stanie ktoś przypadkowy, to zamiast płynąć naprzód, można wylądować na dnie. I to nie metaforycznym.
Największym zagrożeniem dla prezydenta nie jest dziś opozycja. Największym zagrożeniem jest to, że jego własne zaplecze zaczyna szukać nowych dróg. A gdy politycy zaczynają szukać nowych dróg, to zwykle oznacza, że nie wierzą już w starą.
Czy „Nasz Starogard” upada? Jeszcze nie. Ale…
Historia lokalnych stowarzyszeń jest jak prognoza pogody: kiedy zaczyna kropić, wszyscy mówią, że to tylko chwilowe. A potem nagle okazuje się, że jednak trzeba było zabrać parasol.
Dziś „Nasz Starogard” stoi dokładnie w takim momencie. Jeszcze nie leje, ale niebo jest coraz ciemniejsze.
A mieszkańcy? Mieszkańcy chcą po prostu wiedzieć, kto tu właściwie rządzi
Bo dla mieszkańców polityczne turbulencje oznaczają jedno: mniej jasnych decyzji, więcej zakulisowych gier, mniej lokalności, więcej technokracji. A technokracja, choć bywa skuteczna, rzadko bywa bliska ludziom.
Felietonowy morał? Prosty.
„Nasz Starogard” nie kończy się dziś. Ale kończy się jego dotychczasowa opowieść. A w polityce tak w życiu, gdy kończy się jedna opowieść, natychmiast zaczyna się walka o to, kto napisze następną.
I to właśnie ta walka będzie najciekawsza.
Piotr Pielecki - Kociewski
Galeria

Kategorie
Powiązane artykuły

PATRYK GABRIEL W ZARZĄDZIE REGIONU Koalicji Obywatelskiej - silny głos Kociewia w pomorskich strukturach

WICEPREZYDENT TCZEWA ODWOŁANA!

Maciej Czarnecki i Sylwester Patrzykąt uzyskali zaufanie Prezydenta Nawrockiego
