CZY TO POCZĄTEK KOŃCA „NASZEGO STAROGARDU”? Rezygnacja Krzysztofa Kamysza wstrząsa lokalną sceną społeczną

CZY TO POCZĄTEK KOŃCA „NASZEGO STAROGARDU”? Rezygnacja Krzysztofa Kamysza wstrząsa lokalną sceną społeczną

W Starogardzie Gdańskim zawrzało. 23 lutego 2026 roku radny Krzysztof Kamysz oficjalnie ogłosił rezygnację z członkostwa w Stowarzyszeniu „Nasz Starogard”. Jego oświadczenie, utrzymane w spokojnym, ale stanowczym tonie, może okazać się jednym z najważniejszych sygnałów nadchodzących zmian w lokalnym układzie sił.

W dokumencie czytamy m.in.: „Informuję, że z dniem 23 luty 2026 roku rezygnuję z członkostwa w Stowarzyszenie ‘Nasz Starogard’.” oraz „Decyzja ta jest wynikiem przemyśleń oraz odmiennej wizji dalszego działania i kierunków rozwoju, które – w moim przekonaniu - są dziś potrzebne lokalnej społeczności.”

Co oznacza ta decyzja?

Rezygnacja Kamysza nie jest zwykłym odejściem jednego z członków. To sygnał, że wewnątrz stowarzyszenia mogą narastać różnice dotyczące kierunku działania i sposobu reprezentowania mieszkańców. Sam radny podkreśla, że nie jest w stanie „w pełni realizować swoich założeń i zobowiązań w ramach struktur stowarzyszenia” - co brzmi jak wyraźna sugestia, że jego wizja rozwoju miasta rozmijała się z linią organizacji.

Czy „Nasz Starogard” traci impet?

Stowarzyszenie przez lata budowało swoją pozycję jako grupa aktywnie działająca na rzecz mieszkańców. Odejście radnego, który deklaruje dalszą pracę na rzecz lokalnej społeczności, ale już poza strukturami organizacji, może być sygnałem, że wewnętrzna spójność zaczyna się kruszyć.

To naturalne, że w organizacjach społecznych pojawiają się różnice zdań - jednak gdy prowadzą one do odejścia osób pełniących funkcje publiczne, pytania o przyszłość stają się nieuniknione.

Kamysz zostaje w polityce lokalnej

Warto podkreślić, że radny nie wycofuje się z działalności publicznej. Wręcz przeciwnie - w oświadczeniu zapewnia: „Nadal będę angażował się w sprawy ważne dla mieszkańców oraz wykonywał swoje obowiązki radnego z należytą odpowiedzialnością.”

To jasny sygnał, że jego odejście nie jest ucieczką, lecz próbą działania w sposób bardziej zgodny z własnymi przekonaniami.

Co dalej ze stowarzyszeniem?

Najbliższe miesiące pokażą, czy „Nasz Starogard” zdoła utrzymać dotychczasową dynamikę i jedność. Odejście Kamysza może stać się impulsem do zmian - albo początkiem większego kryzysu. Według sygnałów, które do nas docierają- Krzysztof Kamysz jest pierwszym radnym z taką decyzją, ale najprawdopodobniej nie ostatnim. 

Jedno jest pewne: lokalna scena społeczna i polityczna właśnie stała się znacznie ciekawsza.

Galeria

Zdjęcie 1
Zdjęcie 2

Kategorie