APARTAMENTY DLA VIP-ÓW? Pytanie czy ktoś manipuluje akcją referendalną?

Piotr Kociewski6 min czytania
APARTAMENTY DLA VIP-ÓW? Pytanie czy ktoś manipuluje akcją referendalną?

Do naszej redakcji dotarła informacja, że atrakcyjne tereny nad jeziorem w Demlinie mogłyby
zostać wykorzystane pod budowę ekskluzywnego kompleksu apartamentowego zamiast
planowanego ośrodka rekreacyjno-turystycznego. Informację tę postanowiliśmy zweryfikować.
Pojawia się ona w szczególnym momencie, gdy w gminie Skarszewy trwa spór o przyszłość terenów
nad jeziorem, a inicjatywa referendalna ma zmierzać do odwołania nie tylko burmistrza Jacka
Pauli, ale również Rady Miejskiej. Czy między tymi wydarzeniami istnieje jakikolwiek związek?
Czy wśród uczestników sporu znajdują się podmioty – osoby z kręgu zaufania publicznego łączące
inicjatywę referendalną, protest części mieszkańców Demlina oraz aktywność na rynku
nieruchomości? Czy mieszkańcy oraz inicjatorzy referendum mogą być manipulowani i
wykorzystywani w walce o prawdziwą stawkę referendum w Skarszewach? Stawiamy pytania i
szukamy odpowiedzi.
Dwie różne wizje przyszłości terenów nad jeziorem w Demlinie?
Tereny położone nad jeziorem w miejscowości Demlin stały się jednym z punktów sporu dotyczącego
przyszłości gminy Skarszewy.

Burmistrz Jacek Pauli opowiada się za realizacją przez inwestora przedsięwzięcia rekreacyjno-
turystycznego, którego infrastruktura miałaby być dostępna dla mieszkańców i turystów.

- Jestem za szeroką dostępnością tego terenu, chciałbym, aby spełniał funkcje turystyczne, wspierał
rozwój żeglarstwa, odpoczynku. Nigdy nie zamierzałem składać wniosku o zmianę planu
zagospodarowania, aby móc budować osiedle dla VIP-ów. Nie ma na to mojej zgody. Skoro takie
informacje pojawiają się w przestrzeni publicznej widać wyraźnie, że za hasłami o dobrych intencjach
kryje się często zwykły interes. Sądzę, że wszyscy mieszkańcy powinni wiedzieć, kto tak naprawdę chce
nas odciąć od jeziora – mówi Jacek Pauli, burmistrz Skarszew.
Koncepcja przedstawiona przez burmistrza spotyka się z szerokim poparciem radnych i mieszkańców
Gminy Skarszewy, zapewne dlatego, iż taka inwestycja mogłaby oznaczać rozwój lokalnej turystyki,
nowe możliwości wypoczynku oraz stworzenie infrastruktury rekreacyjnej służącej szerszej społeczności.
Wokół przedsięwzięcia pojawił się jednak sprzeciw części właścicieli nieruchomości, którzy nie zawsze
są mieszkańcami gminy. Sam sprzeciw społeczny jest naturalnym i prawnie dopuszczalnym elementem
debaty o przyszłości gminy. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy rodzi się podejrzenie, że za
publicznie deklarowanymi celami mogą stać interesy, o których mieszkańcy nie zostali poinformowani.
Tymczasem do naszej redakcji dotarł sygnał wskazujący na możliwość zupełnie innego wykorzystania
tych terenów.
Z przekazanej nam informacji wynika, że zamiast ośrodka rekreacyjnego nad jeziorem mógłby
powstać kompleks luksusowych apartamentów, skierowanych przede wszystkim do zamożnych
nabywców.
Podkreślamy: jest to informacja, którą dopiero weryfikujemy, jednak przekazane nam nazwisko
potencjalnego inwestora brzmi poważnie
W przypadku tak atrakcyjnych terenów inwestycyjnych potencjalna wartość przedsięwzięcia może być
liczona w milionach złotych
Luksusowe apartamenty nad jeziorem?

Demlin posiada cechy lokalizacji, które mogą być interesujące dla inwestorów działających na rynku
nieruchomości wypoczynkowych i apartamentowych, ponieważ położony jest stosunkowo niedaleko
aglomeracji trójmiejskiej i autostrady A1.
Dla części zamożnych mieszkańców Trójmiasta apartament nad jeziorem mógłby stanowić alternatywę
dla nieruchomości położonych nad morzem a w celach mieszkalnych może być dużo atrakcyjniejszy od
mieszkań na obrzeżach Trójmiasta.
Nie oznacza to jednak, że na terenie Demlina można obecnie zrealizować zabudowę apartamentową.
Możliwości inwestycyjne zależą od przeznaczenia gruntów, obowiązujących przepisów, ograniczeń
środowiskowych i warunków konkretnej nieruchomości.
Dlaczego drugie referendum ma obejmować również Radę Miejską?
W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera zakres kolejnej inicjatywy referendalnej. Pierwsza
inicjatywa referendalna dotyczyła odwołania wyłącznie burmistrza Jacka Pauli. Obecnie inicjatorzy dążą
do odwołania zarówno burmistrza, jak i całej Rady Miejskiej, co potwierdzają dokumenty referendalne.
Czy powodem jest ocena działalności Rady Miejskiej, a może istotne znaczenie ma możliwość realizacji
innej polityki inwestycyjnej po zmianie obu organów?
Warto pamiętać, że burmistrz nie może samodzielnie zmienić miejscowego planu zagospodarowania
przestrzennego. Jego uchwalenie należy do kompetencji Rady Miejskiej.
Dlatego stanowisko radnych wobec przyszłości Demlina może mieć zasadnicze znaczenie.
Czy obecna rada sprzeciwiłaby się zabudowie apartamentowej?
Jednym z kierunków naszej dziennikarskiej weryfikacji było ustalenie, jakie stanowisko zajmują obecni
radni wobec ewentualnego przeznaczenia terenów nad jeziorem pod prywatną zabudowę apartamentową.
Rozmawialiśmy oficjalnie tuż przed ostatnią sesją Rady Miejskiej z Przewodniczącym Rady Miejskiej
Stefanem Troka, radnym Witoldem Prabuckim, radnym Mariuszem Lubeckim oraz radną Edwardą
Rekowską, którzy podkreślają potrzebę zagospodarowania opisywanego terenu w taki sposób, aby był on
dostępny dla wszystkich mieszkańców gminy i najlepiej jakby inwestycja nie obciążyła budżetu gminy.
Najważniejsze jednak jest to, że nie widzą oni możliwości budowy apartamentów, co mogło by
spowodować ograniczenie dostępu do terenu rekreacyjnego mieszkańcom gminy a także byłoby
sprzeczne z oczekiwaniami obecnych mieszkańców Demlina.
W tym miejscu rodzi się pytanie: czy po wyborach nowa Rada Miejska mogłaby mieć inne stanowisko
wobec przeznaczenia terenów nad jeziorem? A jeśli tak, jakie rozwiązania zamierzałaby poprzeć?
Czy wstrzymanie inwestycji rekreacyjnej mogłoby zmienić sytuację?
Kolejnym zagadnieniem jest wpływ protestów i ewentualnego wstrzymania obecnego przedsięwzięcia na
przyszłość nieruchomości.
Jeżeli realizacja ośrodka rekreacyjno-turystycznego zostałaby odłożona, powstałby czas na dalszą debatę,
analizę alternatywnych koncepcji i ewentualne działania planistyczne.
W tym okresie mogłoby również dojść do referendum oraz zmiany władz samorządowych.
Są to jednak odrębne procesy. Nie ma obecnie podstaw do twierdzenia, że opóźnianie inwestycji jest
celowym działaniem służącym przygotowaniu zabudowy deweloperskiej.
Warto natomiast sprawdzić następujący hipotetyczny scenariusz:

Najpierw dochodzi do wstrzymania realizacji obecnej koncepcji rekreacyjnej. Następnie, po ewentualnym
referendum i wyborach, nowe władze przyjmują inne założenia dotyczące zagospodarowania
przestrzennego. Rozpoczyna się procedura planistyczna, a po jej zakończeniu, jeżeli przepisy i stan
prawny nieruchomości na to pozwalają, pojawia się możliwość realizacji odmiennej inwestycji.
W takim scenariuszu mogłoby również dojść do sprzedaży gruntów zainteresowanemu deweloperowi.
Czy istnieje wspólny mianownik?
W naszej analizie pojawiają się trzy równoległe zagadnienia: pierwszym jest spór wokół inwestycji
rekreacyjno-turystycznej, drugim jest inicjatywa referendalna dotycząca zmiany władz samorządowych a
trzecim - informacja otrzymana przez redakcję o możliwości budowy nad jeziorem ekskluzywnego
kompleksu apartamentowego.
Czy te trzy zagadnienia są ze sobą powiązane w jakiś sposób podmiotowo czy osobowo?
Odpowiedz na to pytanie może być kluczowa i uwiarygadniać bądź wykluczać hipotetyczny scenariusz
poreferendalny.
Szczególnie interesujące i istotne byłoby ustalenie i potwierdzenie, czy jest osoba albo inny podmiot
najlepiej ze sfery zaufania publicznego, który jest zaangażowany po stronie gronie przeciwników
inwestycji rekreacyjnej, wspiera akcje referendalną oraz jest aktywny na rynku nieruchomości.
Istnienie takiego podmiotu - osoby łączącej wskazane zagadnienia może zmieniać optykę patrzenia na
potencjalne inwestycje w Demblinie a przede wszystkim na rzeczywiste motywy akcji referendalnej.
Niektórzy z naszych rozmówców na tak postawione pytanie, odpowiada, że dostrzega taką osobę.
Nie można odmówić zarówno uczestnikom protestu jak i inicjatorom akcji referendalnej dobrej wiary,
jednak trudno też kategorycznie wykluczyć zewnętrzne próby manipulowania ich działaniami, a nawet
wykorzystania.
Można służyć cudzym interesom, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Pytamy, sprawdzamy, weryfikujemy
Nie traktujemy przekazanej nam informacji jako potwierdzonego faktu. Podjęliśmy próbę jej weryfikację,
ponieważ potencjalne konsekwencje takiego scenariusza byłyby istotne dla lokalnej społeczności.
Na razie są to pytania.

Kategorie