Europa jako wybór, Europa jako przetrwanie – refleksje z Kiszyniowa

„Twarde czasy tworzą silnych ludzi. Silni ludzie tworzą dobre czasy. Dobre czasy tworzą słabych ludzi. Słabi ludzie tworzą trudne czasy.” To zdanie towarzyszyło mi podczas wizyty w Kiszyniowie i wracało w kolejnych rozmowach, spotkaniach i obserwacjach. Trudno nie zadać sobie pytania: w którym miejscu tego cyklu znajduje się dziś Polska?
Jeszcze we wtorek miałem zaszczyt reprezentować Sejm Rzeczypospolitej Polskiej podczas wspólnej wizyty komisji ds. Unii Europejskiej parlamentów Estonii, Łotwy, Litwy, Finlandii, Szwecji, Polski i Niemiec w Republice Mołdawii. Delegację polską tworzył oprócz mnie poseł Jacek Niedźwiedzki oraz przedstawiciel Kancelarii Sejmu Paweł Witecki. Ze strony Senatu RP uczestniczyli senator Tomasz Grodzki, senator Jacek Włosowicz oraz Mateusz Ślęczka.Wśród uczestników znaleźli się także przedstawiciele parlamentów państw nordyckich i bałtyckich: z Estonii – Peeter Tali i Teele Taklaja, z Łotwy – Ugis Rotbergs i Edite Krivisa, z Litwy – Arminas Lydeka, Darius Razmislevičius i Martynas Lukosevičius, ze Szwecji – Erik Ottoson, Matilda Ernkrans i Caroline Jender Pamrin, z Finlandii – Saara-Sofia Sirén i Elina Hämäläinen, a także przedstawiciel Bundestagu – Leif Nicolai.
Kulminacyjnym momentem wizyty było podpisanie wspólnej deklaracji popierającej europejskie aspiracje Mołdawii. Był to gest nie tylko polityczny, ale także symboliczny – potwierdzenie, że Europa Środkowa i Północna rozumie, czym dziś jest integracja europejska: nie tylko projektem gospodarczym, ale przede wszystkim projektem bezpieczeństwa. Już od pierwszych chwil w Kiszyniowie uderza coś, czego nie sposób przeoczyć – wszechobecne flagi Unii Europejskiej, obecne obok flag narodowych. To nie jest estetyka ani dekoracja. To wyraźna deklaracja wyboru cywilizacyjnego. Nie ukrywam, że było to bardzo budujące.
Podczas wizyty spotkaliśmy się z przewodniczącym parlamentu Republiki Mołdawii, Igor Grosu, a także uczestniczyliśmy we wspólnym posiedzeniu komisji ds. integracji europejskiej. Kluczowym momentem było również spotkanie z prezydent Mołdawii, Maia Sandu, która zrobiła na mnie wyjątkowe wrażenie. Jej niezaprzeczalne przywództwo oparte jest na realizmie, determinacji i odwadze. Prezydent Sandu jasno mówi – zarówno w rozmowach zamkniętych, jak i publicznie – że dla Mołdawii integracja z Unią Europejską jest strategią przetrwania. W kraju znajdującym się pod presją geopolityczną to nie jest slogan, lecz diagnoza sytuacji. Takie jasne stawianie spraw jest czymś bardzo ważnym i odświeżającym wobec częstego u nas chowania się za banalnymi ogólnikami.
Równie istotnym elementem programu było spotkanie ze studentami Uniwersytetu Państwowego w Kiszyniowie. Tam szczególnie widoczna była energia młodego pokolenia – ludzi dobrze wykształconych, często mających doświadczenia zdobyte w krajach Unii Europejskiej, także w Polsce. Ich europejskość nie jest abstrakcyjną ideą, lecz świadomym wyborem przyszłości.
Przyznam, że bardzo duże wrażenie zrobiła także administracja publiczna Mołdawii. Młodzi, kompetentni urzędnicy, bardzo dobrze przygotowani do prowadzenia procesu akcesyjnego, pokazują, że integracja europejska nie jest tu jedynie hasłem politycznym. To konkretna, systematyczna praca nad dostosowaniem państwa do standardów Unii Europejskiej. Warto spojrzeć na te doświadczenia w szerszym kontekście. Nawet państwa takie jak Islandia czy Norwegia – dotychczas pozostające poza strukturami Unii – coraz częściej rozważają pogłębienie integracji, kierując się nie tyle względami ekonomicznymi, co bezpieczeństwem. To wyraźny sygnał, że Unia Europejska zmienia swój charakter – z projektu gospodarczego staje się projektem strategicznym. Opierającym się o wspólne wartości.
Na tym tle nie sposób nie odnieść się do debaty toczącej się w Polsce. W kraju, który korzysta z członkostwa w Unii Europejskiej od dwóch dekad, zdarza się, że podważany jest sens integracji, a symbole europejskie bywają traktowane z dystansem. Tymczasem w Kiszyniowie Unia Europejska pozostaje marzeniem, celem i gwarancją bezpieczeństwa oraz rozwoju i dobrobytu.
Dlatego wizyta w Mołdawii to nie tylko doświadczenie dyplomatyczne. To także ważna lekcja. Polska, która sama przeszła drogę do Unii Europejskiej, ma dziś nie tylko możliwość, ale i obowiązek wspierania aspiracji państw takich jak Mołdawia. Nie jest to wyłącznie kwestia solidarności. To także element naszej racji stanu. Mówiłem o tym podczas rozmów, podkreślając, że bezpieczeństwo i dobrobyt nie są przyczyną, ale konsekwencją bycia częścią wspólnoty.
Chociaż u nas te sprawy nie są w centrum zainteresowania, to ze względu na położenie geostrategiczne, bezpieczeństwo Mołdawii oznacza większe bezpieczeństwo regionu. Jej integracja z Unią Europejską ogranicza pole oddziaływania Rosji. Jej sukces jest również naszym sukcesem. Mołdawia nie patrzy dziś na Europę z dystansem. Patrzy na nią z nadzieją. I być może właśnie dlatego lepiej niż wielu z nas rozumie, czym Europa naprawdę jest.
A poza tym życzę wszystkim Państwu nieco świątecznego oddechu w rodzinnym gronie i oczywiście: bądźcie zdrowi!
Galeria
