Pod powierzchnią

Nawet w zatłoczonym mieście czuć świeży zapach wiosny. Ludzie, jak słoneczniki wystawiają buzie do słońca. Chętniej niż kiedykolwiek wychodzą na zewnątrz. Mieszają modę letnią z zimową. Ta pora roku, kiedy puchowe kurtki mijają oversajzowe t-shirty. Wiosenny wybieg.
Dziewczyny jakby miały nieco więcej nadziei. Chłopacy może nawet wierzą teraz najbardziej w spełnienie dobrych scenariuszy. Jedne i drudzy spacerują krokiem nieco bardziej sprężystym. Wyprostowani i gotowi niemal bohatersko stawiać czoło kolejnym dniom. A te wydłużają się i wydłużają. Czas płynie szybciej, a jest go coraz więcej.
W ogródkach niespieszny ruch. Grabie, sekatory, wertykulatory w dłoniach. Dłonie w rękawiczkach – właśnie kupionych na nowy sezon. Chodniki powolutku są otrzepywane z pozostałości zimy. Znikają kołderki piasku, którego tony były alibi drogowców. Nie ma jeszcze pączków, ale przycięte gałęzie brzozy już budzą się do życia w wazonach. Cebulki zakopane jesienią jeszcze nie wychylają główek, jeszcze nie kuszą kolorowymi płatkami. Ale słychać zapowiedzi ich wizyty.
Również i ja nie unikam spacerów. Również mnie zakaża wirus wiosennej naiwności. Właśnie dzisiaj szedłem sobie do pracy spacerkiem. Chętnie i z werwą, a z naprzeciwka zbliżała się do mnie koleżanka. Jak zwykle starannie i modnie ubrana. Zadbana, elegancka, atrakcyjna. Nie należąca do ekstrawertyków. Zazwyczaj z wyrazem twarzy neutralnym. Zdziwiłem się. Zaskoczyło mnie jej oblicze. Wyraz jej twarzy zdziwił. Kiedy zbliżyła się, mogłem już z całą pewnością stwierdzić, że coś tu nie gra. Uśmiechała się, a warto wiedzieć, że mam słabość do uśmiechniętych ludzi. Okazało się, że idziemy w tym samym kierunku. Ona uśmiechnięta, ale jakaś śnięta. Elegancka, ale jakby zrezygnowana. Zazwyczaj małomówna, a teraz chętnie odpowiadająca na nic nie znaczące pytania. Już wiedziałem.
Przystanęliśmy na chwilę przed przejściem dla pieszych. Odwróciłem się do niej, jeszcze raz zastanawiając co się nie zgadza. Nie zgadzało się coś – to było pewne. Zapytałem, czy wszystko gra.
Dookoła rodzący się świat. Zapach wiosny, ciepło słonecznych promieni. Odgłosy ptaszków, które ogłaszały wszystkim, że przetrwały mrozy. Kierowcy jacyś spokojniejsi, rowerzyści szczęśliwi. Nikt nie pamięta, że tuż na wschodzie i w kilku innych miejscach świata huczą armaty, ludzie się mordują. Nawet raty kredytów mają nieco się zmniejszyć.
No i ona mi odpowiedziała. Uśmiechnięta, w modnym różowym garniturze. Jeszcze młoda, ale już z bagażem sukcesów. Pachnąc po prostu fantastycznie.
- Jestem w fatalnej formie psychicznej. Nic się nie zgadza.
Wiosną dbajmy o siebie tak ciepło, jak zimą. Bądźcie zdrowi i nie dajcie się zgnębić sukin…m.
Galeria
